Porządki w życiu…

…są jak porządki w szafie – tak bardzo boimy się, że niewiele nam zostanie, że na wszelki wypadek lepiej nic nie ruszać. Możliwe, że ilość posiadanych rzeczy daje nam poczucie tego, że dużo mamy, czyli potwierdza nam naszą zaradność – coś przecież musi być znakiem tego, że sobie w życiu radzimy…
Przekładamy więc rzeczy z kąta w kąt, obiecując sobie, że „kiedyś schudniemy” albo „kiedyś jeszcze do nich wrócimy”, tylko to kiedyś jakoś od miesięcy nie nadchodzi, ponieważ po wyjęciu ich na światło dzienne wyraźnie widać, że są wyblaknięte i podniszczone…

Czytaj dalej

Język miłości

Marshall Rosenberg przytacza pewną opowieść, która nieustająco ożywia moje serce.
Wszedłem do poczekalni dworca autobusowego i zobaczyłem starszego pana, prawdopodobnie pracownika farmy, trzymającego pomarańczę. Wyglądało na to, że niedawno skończył posiłek, ponieważ w pustej papierowej torbie pozostawała tylko jedna pomarańcza. Po chwili po przeciwnej stronie w poczekalni dostrzegłem kobietę z małym chłopcem na ręku. Chłopiec miał wzrok wbity w pomarańczę. Starszy pan Czytaj dalej

Wartościowy pokarm

Jeśli zaspokajamy swoje potrzeby to karmimy siebie. Potrzeba jest informacją z naszego organizmu, że on właśnie czegoś potrzebuje, ale jeśli go nie słuchamy to pomijamy ten sygnał lub dostarczamy sobie niewłaściwego pokarmu. Prostym przykładem jest rozpoczynanie dnia. Zdarza się, że ludzie wstają rano zmęczeni i niewyspani. Co wtedy robią automatycznie? Sięgają po kubek kawy, najlepiej mocnej, żeby „dała kopa”. Czytaj dalej

Chłopcy w restauracji

Młody tata wchodzi do restauracji sushi z dwojgiem małych chłopców – na oko 5 i 7 lat. Hmm ale super zajmuje się dziećmi, a mama pewnie może mieć czas dla siebie – pomyślałam. Tata sadza chłopców naprzeciwko siebie, zamawia jedzenie i odpala smartfona. Chłopcy starają się go zaczepić jak mogą – trochę się przepychają, mówią wierszyki, próbują śpiewać piosenki. Czytaj dalej

Niezgoda i mózg

Czytam biografię Jobsa – pokręconego szaleńca, którego wszyscy jednak znosili ponieważ był geniuszem. W młodości funkcjonował tak, że pewnie współczesne społeczeństwo szybko zdiagnozowałoby u niego zaburzenia osobowości i zrobiło wszystko by go leczyć… Chodził na boso nawet zimą, śmierdział, awanturował się, był bardzo nieprzyjemny dla ludzi, a jednak wielu chciało z nim pracować, bo chylili czoła przed jego intelektem. Czytaj dalej