Zapalniki złości

Złość to, coś z czym nie jest nam dobrze w relacjach z innymi. Jeśli dobrze przyjrzymy się różnym sytuacjom, czyli rozłożymy je na ciąg zdarzeń, to zauważymy w nich pewną sekwencję. Zaczyna się od sytuacji, która sama w sobie jest neutralna tak długo, jak długo nie uderza w naszą potrzebę. Następnie jest myśl, która nadaje tej sytuacji znaczenie, a po niej reakcja, czyli zachowanie. Główna energia działania będzie pochodziła z myśli, która pojawia się czasami tak szybko, że nawet jej nie „przechwytujemy”, a ona „odpala” nasze reakcje.

Kiedy piszę ten tekst za ścianą w hotelu ktoś słucha bardzo głośno muzyki. Zupełnie nie jest to muzyka, której sama lubię słuchać, dodatkowo do mojej głowy docierają w większości tylko wysokie tony, więc słyszę bardziej rytmiczne wibracje niż muzykę. Jeżeli pozwolę sobie na „odpalenie” myśli typu „co za masakra, jacy ludzie słuchają tak głośno tak beznadziejnego łomotu” lub „jak można słuchać czegoś takiego” czy „głowa mi odpadnie jak to dłużej potrwa” mój organizm zacznie przygotowywać się do ataku. Jeśli odpalę sobie myśli atakujące drugą osobę, to utracę dostęp do tej części mózgu, w której mieszka empatia, a zostanę w tej części, w której albo zaatakuję, albo będę się bronić. W sytuacji, gdy wybiorę atak zapukam do drzwi pokoju obok i zażądam ściszenia muzyki. Jeśli wybiorę obronę zacznę użalać się nad sobą opowiadając znajomym przez telefon jaki to motłoch jeździ teraz na wczasy. Odetnę się od kontaktu ze sobą, ale też nie dam sobie szansy na poznanie ludzi zza ściany, ponieważ oni już zostaną w mojej głowie skreśleni. Jak widać puszczona wolno myśl osądzająca jest jak spirala, zatacza coraz większe koło – od masakry, przez łomot aż do motłochu mieszkającego za ścianą. Jeżeli pójdę za odpaloną iskrą to ona mnie poprowadzi – stracę wolność wyboru reakcji, ponieważ ciało będzie w mocy nakręcanych przez myśli negatywnych emocji.

Jeśli postanowię włączyć empatię przyjrzę się myśli, która przychodzi jako pierwsza. Skąd właściwie bierze się w mojej głowie przekonanie, że muzyka, którą słyszę to beznadziejny łomot? Dlaczego nie pasuje mi to, co do mnie dociera? To dość proste, ponieważ na urlopie potrzebuję ciszy i spokoju, a muzyka, której słucham jest po prostu spokojniejsza. Tak więc moja myśl osądzająca pojawia się dlatego, że ktoś obok zachowuje się (a) inaczej niż ja bym się zachowała, (b) inaczej niż bym w danym momencie oczekiwała. Ponieważ podczas wypoczynku uwielbiam słuchać szumu oceanu i przez ostatnie kilka dni byłam zachwycona tym, że tylko on dobiega zza okna do moich uszu, to, co pojawiło się za ścianą zakłóciło moją potrzebę odpoczynku, spokoju i prywatności. Wygląda na to, że ktoś za mnie zdecydował jakiej muzyki będę słuchała – to dodatkowo nie zaspokaja mojej potrzeby autonomii i niezależności. Skoro tak wiele potrzeb jest niezaspokojonych, to mała iskra myśli zapalnika, bardzo szybko roznieciłaby pożar irytacji, rozdrażnienia, bezradności i zamieniła je wszystkie w złość.

Jednak zdecydowałam się włączyć empatię, warto więc żebym pomyślała z zaciekawieniem o tej sytuacji. Zaciekawienie oznacza wyjście poza pierwszą myśl, czyli poza ocenę czyjegoś zachowania. Ciekawość warto zacząć od nazwania faktu – sąsiad za ścianą słucha głośno muzyki. Ciekawe, dlaczego to robi? Może przy tej muzyce odpoczywa? Może kojarzy mu się z wakacjami i dlatego podgłośnił telewizor? Może jest w tak dobrym humorze, że postanowił zatańczyć w pokoju ze swoją żoną? Może mu się dzisiaj wyjątkowo nudzi i potrzebował urozmaicenia? Kiedy włączam ciekawość zaczynam być bliżej tej drugiej osoby i moje myśli kierują się ku jej potrzebom. Zauważam wtedy, że w zachowaniu, które negatywnie oceniłam nie ma mnie, czyli nie jest ono wymierzone przeciwko mnie!

Być może nawet człowiek za ścianą nie wie, że w ogóle słyszę tę muzykę, a już na pewno nie ma pojęcia, że mi ona przeszkadza, ponieważ dla jego uszu jest cudowna. Co więcej mógłby nawet pomyśleć, że nie znam się na muzyce lub, że jestem już jedną nogą nad grobem, skoro na wakacjach wolę ciszę niż muzykę pop J.

Sytuacja słuchania muzyki przez sąsiada sama w sobie jest neutralna i możliwe, że wielu osób nawet by nie poruszyła, to moja myśl związana z ważną potrzebą odpala osądy na temat drugiej osoby, a osądy prowadzą do konieczności „ukarania”.

Jeśli włączę ciekawość i pozwolę swojemu mózgowi na dostęp do emocji i potrzeb zastanowię się, czego ja w tej sytuacji potrzebuję, w związku z tym dokonam wolnego wyboru.  Jeśli w danym momencie potrzebuję ciszy to przecież mogę wyjść na spacer lub pójść w inne miejsce poczytać książkę. Mogę wykonać ruch, który jest efektem decyzji, a nie konsekwencją odpalonego lontu…