Kryzys mówi „sprawdzam”

Z definicji kryzys to sytuacja, w której dotychczasowe sposoby funkcjonowania okazują się być nieprzydatne i nieefektywne. Jednak nam ludziom trudno jest uwierzyć w to, że nie mamy racji i nie jesteśmy Bogiem. Próbujemy więc kurczowo trzymać się starego wypierając informację, że nastało coś nowego, na co mamy ograniczony wpływ. Bezradność wydaje się być trudna do zaakceptowania…

Wydaje mi się, że świat potrzebował, żeby się na chwilę zatrzymać. Żadne apele o zadbaniu o środowisko nie powstrzymałyby nas od szukania okazji do kupienia nowego wiosennego ubrania, sami nie zrezygnowalibyśmy z wygody podróżowania, czy z mody posiadania kolejnego nowego gadżetu. Wielu przepracowanych pracowników i menedżerów nie pozwoliłoby sobie na luksus spędzania czasu z dziećmi, na luksus spaceru bez celu, na luksus odpoczynku.

Możliwe, że jest to dla nas lekcja pokory i zastanowienia się, co jest naprawdę ważne, ale także nad tym, że nic nam się nie należy, a wszystko co mamy jest przywilejem…
Możliwe, że jest to czas na wdzięczność za to, co mamy …
Możliwe, że jest to czas na pytanie, czy do tej pory żyliśmy w wolności…
Możliwe, że jest to czas dany nam na kontakt ze sobą i z najbliższymi…

Dla mnie jest to czas na patrzenie sercem – odkrywanie potrzeb, a nie zachcianek. Czas pytania o zaufanie…