Na koniec 2017

Kiedy od kilku dni wymieniam z ludźmi życzenia dobrego Nowego Roku zwykle słyszę „oby był lepszy od tego co mija, bo ten był wyjątkowo zły, dobrze, że się kończy”. Zastanawiam się, co znaczy owo „zły” i jak to było z tym rokiem u mnie…

Fakt, był deszczowy i lato było zimne i było kilka trudnych wyzwań…
Jednocześnie cieszyłam się cały rok nowym domem, zakładałam ogród, w pracy miałam bardzo rozwijające mnie projekty, dane mi było towarzyszyć ludziom w przemianie ich serc i życia. Z dumą patrzyłam jak moja córka walczy w nowej szkole i z przyjemnością prowadziłam z nią rozmowy, choć czuję, że powoli już zostaję w tyle…

W ciągu ostatnich dwóch dni usłyszałam dwie ważne dla mnie informacje zwrotne – że widać, że mam kilka prawdziwych i głębokich relacji oraz, że wyglądam na szczęśliwą w swoim życiu.

Nie piszę tego, żeby się chwalić, ale żeby podzielić się czymś ważnym – w tym roku postawiłam na empatię – czyli na rozumienie swoich potrzeb i potrzeb ważnych dla mnie ludzi. To bardzo uwalnia serce, ponieważ rodzi prawdziwy kontakt.
Nie ma dzięki temu we mnie mentalności niewolnika, że ciągle coś muszę – wybieram w wolności i to, czego potrzebuję i co jest dla mnie ważne. Z tego płynie satysfakcja, spokój i spełnienie.

Ten rok był więc trudny, ale też był piękny i dobry dla mnie.
Życzę więc każdemu na nadchodzący rok odwagi do tego, by więcej kochać – bo wszystko inne naprawdę jest dodatkiem do życia.