Porządki w życiu…

…są jak porządki w szafie – tak bardzo boimy się, że niewiele nam zostanie, że na wszelki wypadek lepiej nic nie ruszać. Możliwe, że ilość posiadanych rzeczy daje nam poczucie tego, że dużo mamy, czyli potwierdza nam naszą zaradność – coś przecież musi być znakiem tego, że sobie w życiu radzimy…
Przekładamy więc rzeczy z kąta w kąt, obiecując sobie, że „kiedyś schudniemy” albo „kiedyś jeszcze do nich wrócimy”, tylko to kiedyś jakoś od miesięcy nie nadchodzi, ponieważ po wyjęciu ich na światło dzienne wyraźnie widać, że są wyblaknięte i podniszczone…

Ciekawe, jak bardzo silny w nas jest mechanizm samooszukiwania się. Próbujemy zestawiać stare ciuchy z nowymi, widząc, że nie bardzo to wychodzi, znowu odkładamy coś „na kiedyś”. To z kolei świetnie działa na poczucie winy – nie możemy sobie kupić nic nowego, bo przecież szafa jest pełna rzeczy. Nie wpuszczamy nowego i świeżego, bo nie ma na nie miejsca. Ze starym się nie rozstajemy, bo przecież nie są aż tak bardzo zniszczone i tyle kosztowały…

Tak samo robimy ze swoim życiem. Tyle w nas żalu z powodu myśli o wyrzuceniu czegoś, co kiedyś było świeże i nowe, a teraz jest jak wyciągnięty sweter z kaszmiru, który już tylko z daleka wygląda jak kaszmir….

  • Nie porzucamy błędnych decyzji, „bo przecież tyle zainwestowaliśmy w nie czasu”.
  • Próbujemy dopasowywać się do relacji, z których już wyrośliśmy, „bo przecież kiedyś były fajne”.
  • Trzymamy stare przyzwyczajenia, choć nie są dla nas satysfakcjonujące „bo zawsze tak było, więc strach coś zmienić”.
  • Robimy rzeczy, których nie lubimy i które nas męczą „bo tak wypada” i „co powiedzą inni kiedy przestaniemy tak robić”.

Żyjemy wspomnieniami tego, jak miało w naszym życiu być i ubieramy stare i niemodne ubrania dziwiąc się, że nie czujemy się w nich atrakcyjni. Może czas wybrać to, co naprawdę do nas pasuje bez lęku ile starych rzeczy, trzeba będzie wyrzucić – może pasują do innych, ale nie do nas!

Podejmij wyzwanie na najbliższy czas.
Rozejrzyj się i wybierz to, co już do Ciebie nie pasuje i zastanów się, po co to „trzymasz”. Na razie tylko tyle a może aż tyle.