Czasami mamy tak dużo opuszczeń w sobie, że nie widzimy bogactwa, które jest w nas złożone.
Cierpimy, tak jak cierpieliśmy będąc dzieckiem
Dziecko widzi często przez szparę cierpienia – wtedy wszyscy wokół wydają się być tymi, którzy nie widzą i nie słyszą i nie potrafią być tak jak tego potrzebuje.
Jednak nie jesteśmy już dziećmi.
Możemy spojrzeć na siebie oczyma dorosłego.
Dojrzałego – tego, który może dojrzeć więcej niż tylko przez szparę.
Niektórzy bliscy faktycznie nie słyszą.
To ich wybór.
Trudne to, ale warto im na to pozwolić zamiast się szarpać i chcieć uzyskać coś tam,
gdzie ktoś nie chce dać lub nie ma z czego dać.
Lubię zamknąć czasami oczy.
Nie widzieć biedy i braku miłości.
Lubię wtedy zobaczyć co jest we mnie żywe.
By nie dać się po raz kolejny zamordować światu.
Potrzebuję czasami zobaczyć obfitość życia w sobie.
Potrzebuję czasami posłuchać siebie, a nie świata.
Tańczyłam dzisiaj u mojej ukochanej nauczycielki
Słuchałam ciała.
Podzielę się z Wami tym, co mi dzisiaj opowiedziało o miejscu w którym jestem:
Moje jestem dzisiaj.
To zaproszenie do uczty podczas żniw miłości
Dojrzałość i pełnia patrzą z dumą na prezent życia
Obfitość plonów i siła lata dają klarowność zgodności światów
Przenikanie jest siłą miłości