Lęk – zabiera nas z życia, zabiera do kolejnego umierania…
Ciało pamięta – przeszłość wraca – z obrazami, z uczuciami, z zapachem.
Cierpienie jest jak tatuaż – wypisane na naszej skórze na zawsze – nieusuwalne.
To cierpienie dziecka zamkniętego w ciele dorosłego.
 
Dorośli tego nie zrozumieją.
Nie widzą dziecka.
Mają szybkie odpowiedzi – co powinnaś, co musisz, jak ważne jest, żeby to wytrzymać w imię większych rzeczy.
 
Znasz to?
Od dzieciństwa zaciskasz zęby z bólu, by inni mogli być szczęśliwi…
Od dzieciństwa uczysz się, że ceną bycia w relacji jest zrezygnowanie ze swoich potrzeb…
Od dzieciństwa, gdy cierpisz myślisz, że jesteś porąbany, bo świat mówi, że nie ma o co walczyć…
Od dzieciństwa musisz przełknąć zachowania, które są dla ciebie trudne, bo przecież chcesz być blisko, w grupie, z tymi z „dobrych domów”…
 
Dziecko w Tobie nadal pamięta.
Boi się.
Kolejnego cierpienia, niezrozumienia, opuszczenia.
Możliwe, że świat jednak nie zrozumie.
 
Możliwe, że ci, którzy wydawali się być blisko wydadzą jednak wyrok – ty się musisz zmienić, bo to z tobą jest coś nie tak.
Możliwe…
 
Pytanie, czy Ty wiesz jaki jest klucz do Twojego serca?
Czy wiesz, co może Cię ukoić?
Czy masz pomysł na zaopiekowanie się sobą?
Jak ktoś może Ci pomóc wyjść z tej pułapki?
 
O relacjach i o ich budowaniu rozmawialiśmy w Gietrzwałdzie – zapraszam do wysłuchania – dobra to była rozmowa, bo jakoś bliska i niezwykle prawdziwa.
 
Zajrzyj tutaj: